Diecezja Zamojsko-Lubaczowska

Diecezja Zamojsko-Lubaczowska


Strona główna




Jan Paweł II o Synodzie
Wprowadzenie
Dekret Synodalny
Statuty Synodalne
- Lud Boży
- Życie liturgiczne
- Działalność pastoralna
- Nauczanie wiary i moralności
- Życie społeczne
- Dobra doczesne Kościoła


 

Życie Społeczne

137. Wszyscy wyznawcy Chrystusa są wezwani do odczytania sensu i wartości życia doczesnego i swojego uczestnictwa w życiu społecznym w duchu wiary. Dlatego powinni stale pamiętać o słowach samego Chrystusa, który w modlitwie prosił Ojca: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem" (J 17, 15-18). Podobnie jak Chrystus, nie są oni z tego świata, albowiem źródłem ich życia jest Bóg, Stwórca i Ojciec wszystkiego, co żyje. Ale jednocześnie chrześcijanie są posłani do świata przez Niego samego.

138. Wyznawcy Chrystusa powinni starać się przezwyciężyć dwie negatywne tendencje w odniesieniu do zaangażowania się w sprawy doczesne. Z jednej strony powinni przezwyciężyć tę pokusę, którą niesie ze sobą sekularyzacja, a więc wizja świata i życia ludzkiego niejako pozbawionego „obecności" Boga. Jest to pokusa poddania się światu, pochłonięcia przez świat. Istnieje zawsze taka pokusa zachłyśnięcia się zdobyczami tego świata i zafascynowanie jego osiągnięciami, że może to prowadzić ochrzczonych do
utożsamienia się ze światem, do zrzeczenia się swej tożsamości, do przyjęcia kryteriów i metod działania, które nie są godne chrześcijanina. Ale równie niebezpieczna dla obecności Kościoła w świecie dzisiejszym jest pokusa swoistej „ucieczki" chrześcijan, zwłaszcza świeckich, ze świata, albowiem to na nich szczególnie spoczywa zadanie uobecniania Chrystusa i Jego zbawczego orędzia w świecie. Poddanie się tej pokusie prowadziłoby do zamknięcia się na problemy świata, do próby tworzenia zamkniętej społeczności Kościoła. W obydwu przypadkach następuje niebezpieczne oddzielenie wiary od życia, a Ewangelia nie przenika wszystkich wymiarów życia ludzkiego.

Do tych tendencji, a w szczególności do pokusy, by przestać być „solą ziemi" i „światłem świata", odnosi się wezwanie Soboru Watykańskiego II: „Człowiek świecki, będąc jednocześnie wyznawcą wiary i obywatelem tego świata, winien zawsze kierować się w obydwu porządkach jednym sumieniem chrześcijańskim" (DA 5). Słowa te są niezwykle doniosłe dla właściwego odczytania posłannictwa chrześcijan w świecie, a nade wszystko szczególnego posłannictwa ludzi świeckich. Rozróżnienie dwóch porządków życia: – nadprzyrodzonego i doczesnego – nie może prowadzić do zgubnego rozdziału pomiędzy obowiązkami ściśle religijnymi a zadaniami w świecie. Miarą właściwego zaangażowania się
w świat doczesny jest prawe sumienie, które dla wszystkich wymiarów życia stosuje to samo kryterium, a jest nim zawsze Chrystusowe prawo miłości.

139. Jubileusz dwu tysiącleci od narodzin Boga-Człowieka skłania wszystkich wyznawców Jezusa Chrystusa do ponownego i zarazem głębszego przemyślenia wszystkich konsekwencji tej prawdy, iż „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). Ta prawda rzuca szczególne światło na egzystencję chrześcijan w świecie doczesnym i nadaje tej obecności wyznawców Chrystusa nowy wymiar.

Wezwanie do uczestnictwa w życiu społecznym

140. Powołanie chrześcijańskie jako powołanie do zbawienia jest nade wszystko powołaniem do nowego życia w Chrystusie, które ostatecznie spełnia się w darze życia wiecznego. Nadzieja życia wiecznego nie oznacza jednakże lekceważenia lub też pogardy dla doczesnego zaangażowania wiernych. Sobór Watykański II przypomniał, że „przemija postać tego świata zniekształcona grzechem, i że Bóg gotuje nowe mieszkanie i nową ziemię", a jednocześnie z całą mocą stwierdził: „Słyszymy wprawdzie, że na nic człowiekowi się nie przyda, jeśli cały świat zyska, a siebie samego zatraci. Oczekiwanie jednak nowej ziemi nie powinno osłabiać, lecz ma raczej pobudzać zapobiegliwość, aby uprawiać tę ziemię, na której
wzrasta owo ciało nowej rodziny ludzkiej, mogące dać pewne wyobrażenie nowego świata. Przeto, choć należy starannie odróżniać postęp ziemski od wzrostu Królestwa Chrystusowego, to przecież dla Królestwa Bożego nie jest obojętne, jak dalece ten postęp może przyczyniać się do lepszego urządzenia społeczności ludzkiej" (KDK 39).

141. Kościół wciąż wzywa swoich członków, aby wiernie wypełniali obowiązki ziemskie w duchu Ewangelii. Ciągle aktualne jest wezwanie Soboru, który stwierdza, że „rozłam między wiarą wyznawaną a życiem codziennym, występujący u wielu, trzeba zaliczyć do ważniejszych błędów naszych czasów ... Niechże się więc nie przeciwstawia sobie błędnie czynności zawodowych i społecznych z jednej, a życia religijnego z drugiej strony.

Chrześcijanin, zaniedbujący swoje obowiązki doczesne, zaniedbuje swoje obowiązki wobec bliźniego, co więcej wobec samego Boga i naraża na niebezpieczeństwo swoje zbawienie wieczne" (KDK 43).

Odpowiedzialność za świat doczesny

142. Chociaż wezwanie do odpowiedzialności za świat, a szczególnie za kształt życia społecznego odnosi się do wszystkich członków Kościoła, to jednak zadanie uobecniania Chrystusa i Jego Ewangelii w świecie jest nade wszystko posłannictwem ludzi świeckich, albowiem to oni „w tym świecie prowadzą też normalne życie, uczą się, pracują, utrzymują ze sobą różnorakie kontakty: przyjacielskie, społeczne, zawodowe, kulturalne itd. Sobór traktuje ich stan nie jako zwykły fakt, zewnętrzny i środowiskowy, ale jako rzeczywistość, która osiąga swój pełny sens w Jezusie Chrystusie" (ChL 15). Chrześcijanie świeccy są wezwani, by odczytać świat jako pole i narzędzie realizacji swego powołania: „'Świat' staje się polem i
narzędziem ludzi świeckich w realizacji ich chrześcijańskiego powołania... Otóż nie muszą się oni wyrzekać swojego miejsca w świecie... Chrzest bowiem nie odrywa świeckich od świata, lecz powierza im powołanie, które właśnie w świecie, wewnątrz świata winno się urzeczywistniać, gdyż 'tam ich Bóg powołuje, aby wykonując właściwe sobie zadania, kierowani duchem ewangelicznym przyczyniali się do uświęcania świata na kształt zaczynu, od wewnątrz niejako, i w ten sposób przykładem zwłaszcza swego życia promieniując wiarą, nadzieją i miłością, ukazywali innym Chrystusa'" (ChL 15; por. KK 31).

143. Zaangażowanie w świat doczesny nie może być rozpatrywane na sposób indywidualistyczny, albowiem chrześcijanie są we wszystkich wymiarach swego powołania członkami Kościoła i dopiero jako wspólnota Ludu Bożego mogą w pełni objawić Chrystusa i uobecnić Jego dzieło zbawienia w świecie. Kościół nie może wyrzec się swej obecności w życiu społecznym i poczucia odpowiedzialności za losy świata doczesnego, albowiem nie jest ona czymś dodanym do jego zbawczej misji. Przepowiadanie orędzia ewangelicznego nie byłoby w pełni skuteczne, gdyby ograniczało się jedynie do życia indywidualnego, i gdyby nie ukazywało bezpośrednich konsekwencji dla życia społeczeństwa.

Wierni świeccy zaangażowani w świat doczesny i życie społeczne nie mogą zapominać, że zarówno człowiek jak i świat, w którym człowiek żyje, są naznaczone grzechem. Oznacza to, iż człowiek i świat potrzebują Boga jako Zbawiciela i przywrócenia ładu, zniszczonego przez grzech. Sobór Watykański II wskazał na sytuację chrześcijan w świecie „zepsutym" przez grzech: „Pismo św., z którym zgadza się doświadczenie wieków, poucza rodzinę ludzką, że postęp ludzki, będący wielkim dobrodziejstwem dla człowieka, przywodzi ze sobą niemałą pokusę: jeżeli bowiem zburzy się hierarchię wartości i pomiesza
się dobro ze złem, poszczególni ludzie i ich grupy zwrócą uwagę na własne sprawy, a nie na sprawy innych. Na skutek tego świat już nie przedstawia pola prawdziwego braterstwa, skoro wzmożona potęga człowieka grozi zagładą samemu rodzajowi ludzkiemu" (KDK 37).

Wyznawcy Chrystusa nie mogą zapominać, że zaangażowanie w świat jest tylko jednym z wymiarów życia chrześcijańskiego i nie może być rozpatrywane w oderwaniu od całości powołania chrześcijańskiego. W centrum świata stoi człowiek i nic nie może przesłonić jego wielkości i jego godności jako istoty, którą Bóg stworzył „na swój obraz i podobieństwo". Wszelkie ludzkie zaangażowanie w doczesność nie może zagubić tej podstawowej prawdy o godności osoby ludzkiej. Jakże znaczące są tu pełne przestrogi słowa Chrystusa: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? " (Mt 16, 26). Ta ewangeliczna przestroga wskazuje na
niebezpieczeństwo takiego odniesienia do świata i do spraw tego świata, w których człowiek może w jakiejś mierze zatracić swoje człowieczeństwo. Miarą zaangażowania chrześcijan w świat powinno być uznanie podstawowego prymatu człowieka w stosunku do świata: „Chodzi więc o to, aby nie tyle 'więcej mieć', ile o to, by 'bardziej być'. Istnieje bowiem bardzo realne i wyczuwalne już niebezpieczeństwo, że wraz z olbrzymim postępem w opanowaniu przez człowieka świata rzeczy, człowiek gubi istotne wątki swego wśród nich panowania, na różne sposoby podporządkowuje im swoje człowieczeństwo, sam staje się przedmiotem wielorakiej – czasem bezpośrednio nieuchwytnej – manipulacji poprzez całą organizację życia zbiorowego, poprzez system produkcji, poprzez nacisk środków przekazu społecznego" (RH 15).

144. Wspólnotowy charakter powołania chrześcijańskiego wskazuje na konieczność widzenia świata także jako wspólnego dobra ludzkości, a zarazem jako środka urzeczywistniania Bożego nakazu miłości w praktyce życia. Zaangażowanie w świat doczesny nie może więc prowadzić do zwrócenia się człowieka przeciwko człowiekowi. Działanie ludzkie w świecie nie tylko wyrasta ze wspólnoty, ale ma także charakter wspólnototwórczy.

Zaangażowanie w świecie rodzi nowe wspólnoty pomiędzy ludźmi i poszerza już istniejące. Świadomość konieczności współdziałania w budowaniu świata wiąże się współcześnie w sposób istotny z przekonaniem o radykalnej współzależności między ludźmi. Na płaszczyźnie moralnej oznacza to wezwanie do globalnej solidarności. Według Jana Pawła II: „dzisiaj bardziej chyba niż w przeszłości ludzie zdają sobie sprawę z łączącego ich wspólnego przeznaczenia, aby budować razem, jeśli chce się uniknąć zagłady wszystkich. Z głębi niepokoju, lęku i zjawisk ucieczki..., typowych dla świata współczesnego, zwolna wyłania się zrozumienie tego, że dobro, do którego wszyscy jesteśmy powołani, i szczęście, do którego dążymy, nie dadzą się osiągnąć bez wysiłku i zaangażowania wszystkich, nie wyłączając
nikogo i bez konsekwentnego wyrzeczenia się własnego egoizmu" (SRS 26).

Fundamentem wspólnotowego odczytania zaangażowania w świecie jest wezwanie do miłości bliźniego, wyrażone między innymi w postawie służby i w poczuciu odpowiedzialności za drugich. Człowiek nie żyje sam, ale żyje z innymi, dzięki innym i dla innych, a to oznacza, że jego zaangażowanie w świat doczesny jest motywowane także miłością bliźniego.

Ciągle aktualne jest upomnienie św. Jakuba: „Jeżeli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: 'Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!' – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda?" (Jk 2, 15-16).

145. Najistotniejszym celem, ku któremu powinno zmierzać działanie katolików w świecie, jest skierowanie tegoż świata ku jego ostatecznemu przeznaczeniu w Chrystusie. Jest to tym bardziej konieczne, że świat wespół z człowiekiem poddany jest słabości i grzechowi: „Jeśli więc ktoś pyta, jakim sposobem można pokonać tę słabość, chrześcijanie stwierdzają, że wszelkie przedsięwzięcia człowiecze, zagrożone co dzień przez pychę i nieuporządkowaną miłość własną, trzeba oczyszczać przez krzyż Chrystusowy i Jego zmartwychwstanie oraz doprowadzać do doskonałości. Człowiek bowiem przez Chrystusa odkupiony i uczyniony w Duchu Świętym nowym stworzeniem, może i powinien miłować rzeczy same jako stworzone przez Boga. Otrzymuje je bowiem od Boga i widzi je niejako spływające z ręki Bożej – dlatego je szanuje. Dziękując za nie Bogu-Dobroczyńcy i używając stworzeń i korzystając z nich w
duchu ubóstwa oraz wolności, wprowadza siebie w posiadanie świata niby nic nie mając, a wszystko posiadając. 'Wszystko bowiem wasze jest: wy zaś Chrystusowi, Chrystus zaś Boży'" (KDK 37).

146. Chrystus jest osobową normą chrześcijańskiego zaangażowania w świecie. Objawia On, że „Bóg jest miłością" (1 J 4, 8), a zarazem uczy, że fundamentalnym prawem doskonałości ludzkiej, a jednocześnie prawem przekształcania świata, jest nowe przykazanie miłości. Tę prawdę trzeba odczytywać w kontekście tajemnicy paschalnej, albowiem w niej ludzka aktywność odnajduje swą ostateczną doskonałość i ostateczny cel. „Chrystus – stwierdza Sobór – przez swoje zmartwychwstanie ustanowiony Panem, któremu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi, już działa w sercach ludzi mocą Ducha swojego, nie tylko budząc pragnienia przyszłego wieku, lecz tym samym ożywiając, oczyszczając i umacniając te szlachetne pragnienia, dzięki którym rodzina ludzka zabiega o uczynienie
własnego życia bardziej ludzkim i o poddanie całej ziemi temu celowi" (KDK 38).

Droga budowania i przekształcania świata jest ostatecznie drogą przemiany serca człowieka. A ponieważ to Chrystus – jako Odkupiciel człowieka – dotknął w sposób jedyny i niepowtarzalny tajemnicy człowieka i to On może dokonać pełnej przemiany serca ludzkiego, wszelkie wysiłki zmierzające do budowania lepszego świata, prawdziwego mieszkania dla ludzi, powinny być odniesione do Chrystusa, w Nim odnajdywać swoje źródło i cel. Oznacza to także, że oddanie świata Chrystusowi dokonuje się zawsze na drodze oddania się człowieka Chrystusowi. To zaś dokonuje się na drodze wiary, nadziei i miłości.

Podstawowe zasady uczestnictwa w życiu społecznym

147. Zaangażowanie w świat doczesny nie może ograniczać się do świata materialnego, albowiem podstawowym środowiskiem życia ludzkiego jest wspólnota ludzka: począwszy od rodziny, poprzez społeczności lokalne i wspólnotę narodową, aż po wspólnotę obejmującą całą ludzkość. Człowiek z istoty swej jest zdolny oraz powołany do życia społecznego i bez uczestnictwa w życiu społecznym nie może wypełnić swojego życiowego powołania.

Podkreślenie szczególnej wartości życia społecznego nie może jednak nigdy zagubić fundamentalnej prawdy, że człowiek jako osoba jest centrum i celem całego życia społecznego (por. KDK 25). Dlatego też uznanie i poszanowanie godności osoby ludzkiej, a w konsekwencji poszanowanie praw człowieka, które opierają się na prawie naturalnym, jest podstawowym kryterium, w świetle którego powinno się oceniać poszczególne systemy społeczne i wspólnoty międzyludzkie.

Kościół wzywa swoich członków, aby podjęli odpowiedzialność za społeczności świeckie, w których przyszło im żyć. Ta odpowiedzialność wyraża się w pełnym uczestnictwie w życiu społecznym. Uczestnictwo winno być rozumiane na sposób personalistyczny, bo ostatecznie w życiu społecznym chodzi nie tylko o to, co człowiek czyni dla społeczności w sensie materialnym, lecz nade wszystko o to, kim człowiek jest i kim się staje poprzez swoje uczestnictwo w życiu społecznym.

148. Relacje osoby i społeczności wskazują na dwie fundamentalne zasady uczestnictwa: solidarności i sprzeciwu. Relacje te rozpatrywane od strony wspólnoty wskazują na potrzebę solidarności. Rozpatrywane zaś od strony osoby wskazują na jej fundamentalne prawo do wolności, do bycia sobą, a tym samym – jeśli zajdzie taka potrzeba – do sprzeciwu. Jan Paweł II stwierdza, że jeśli rozwój społeczny ma być pełny, „winien urzeczywistniać się w ramach solidarności i wolności, bez poświęcenia pod jakimkolwiek pozorem jednej czy drugiej" (SRS 33).

149. Wyznawcy Chrystusa pouczeni przez św. Pawła, by nie upodabniali się do tego świata (por. Rz 12, 2), są wezwani do solidarności na miarę Chrystusa, który był – w obliczu zła – także „znakiem sprzeciwu". Potrzeba sprzeciwu, a nie tylko samej solidarności, wynika więc z faktu, że człowiek naznaczony grzechem, nie zawsze właściwie rozpoznaje swą współzależność zarówno od Boga, jak i od innych ludzi. Te dwie zasady uczestnictwa w życiu społecznym: zasada solidarności i zasada sprzeciwu, powinny być zawsze traktowane łącznie, ponieważ inaczej ulegnie zafałszowaniu sama idea uczestnictwa. Wzywanie do solidarności bez równoczesnego przyznania prawa do sprzeciwu prowadzi do konformizmu.
Konformista tylko pozornie uczestniczy w życiu społeczności. Natomiast przesadne podkreślanie prawa do sprzeciwu, bez jednoczesnego uznania potrzeby solidarnego współtworzenia wspólnoty i dobra wspólnego, prowadzi do różnych form uniku i wycofywania się na ubocze życia społecznego.

150. Z właściwie rozumianego uczestnictwa wyrastają fundamentalne zasady życia społecznego. Jan XXIII poucza: „Społeczność posiada prawidłowy ustrój, działa skutecznie i odpowiada człowieczej godności wówczas, gdy rządzi się prawdą, jak napomina św. Apostoł: 'Dlatego odrzuciwszy kłamstwo, niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami' (Ef 4, 25). Nastąpi to rzeczywiście, jeśli wszyscy uznają w pełni nie tylko swoje prawa, lecz również swe obowiązki wobec innych. Ponadto wspólnota ludzka staje się taką, jaką wyżej naszkicowaliśmy wtedy, gdy obywatele, kierując się sprawiedliwością, starają się o poszanowanie praw innych i o wypełnienie swoich obowiązków; jeśli ożywia ich taka miłość, że odczuwają potrzeby innych jak swoje własne, dzielą się z nimi swoimi dobrami i starają się o to, aby wszystkich ludzi na świecie łączyły najszlachetniejsze pragnienia serca i umysłów. Ale to jeszcze nie wszystko. Społeczność ludzka wzmacnia się poprzez wolność – gdy stosuje się metody odpowiadające godności jej obywateli, którzy będąc z natury swej obdarzeni używaniem rozumu, są z tej racji odpowiedzialni za swe czyny" (PT 35). Życie społeczne powinno więc opierać się na tych czterech filarach: prawdzie i wolności, sprawiedliwości i miłości.

Budowanie życia społecznego na prawdzie i wolności w duchu sprawiedliwości jest możliwe tylko wówczas, kiedy ludzie będą chcieli solidarnie, w duchu miłości braterskiej, ze sobą współpracować. Solidarność ta wyrasta nie tylko z odkrycia istniejącej współzależności pomiędzy ludźmi i ich losami w świecie, ale nade wszystko z odkrycia nadprzyrodzonego źródła: u podstaw braterstwa i międzyludzkiej solidarności należy widzieć prawdę o Bogu jako Ojcu wszystkich ludzi i o Chrystusie, który jest znakiem jedności i solidarności ze wszystkimi.

Chcąc wypełnić zadania w świecie i w życiu społecznym, należy poznać zarówno zasady, które wyrastają z orędzia ewangelicznego, jak i sytuację współczesną

Zasadnicze dziedziny społecznego zaangażowania

151. Wezwani do uobecniania Chrystusa i Jego orędzia zbawienia pośrodku świata i w życiu społecznym, powinni w duchu solidarnej miłości uczestniczyć we wszelkich dziedzinach życia społecznego, a więc także w dziedzinie kultury, ekonomii i polityki. Nie mogą jednak zapominać, że u podstaw wszelkiego zaangażowania społecznego – ukierunkowanego na człowieka – stoi troska o rodzinę, gdyż to w rodzinie i dzięki rodzinie człowiek otrzymuje dar życia, ma szansę pełnego rozwoju i przygotowania do życia społecznego. Obok rodziny szczególną płaszczyzną społecznego zaangażowania jest ludzka praca, która jest przecież kluczem do całej kwestii społecznej (LE 3). Dlatego uczestnictwo w
życiu społecznym zawsze musi być odniesione do rodziny i pracy.

Służba życiu i rodzinie

152. Rodzina jest pierwszą i podstawową płaszczyzną chrześcijańskiego zaangażowania społecznego, albowiem osoba i społeczeństwo pozostają ze sobą w ścisłej współzależności, a pierwotnym przejawem społecznego wymiaru osoby jest małżeństwo i rodzina: „Małżeństwo i rodzina stanowią pierwszą płaszczyznę społecznego zaangażowania katolików świeckich.

Zadanie w tej dziedzinie można w sposób właściwy wypełnić tylko wówczas, gdy jest się przekonanym o jedynej i niezastąpionej wartości rodziny dla rozwoju społeczeństwa" (ChL 40). Kościół stale przypomina, że rodzina jest „pierwszą i żywotną komórką społeczeństwa" (DA 11). Należy potwierdzać słowem i działaniem, że „rodzinę łączą ze społeczeństwem żywotne i organiczne więzi, stanowi ona bowiem jego podstawę i stale je zasila poprzez swe zadanie służenia życiu: w rodzinie przecież rodzą się obywatele i w niej znajdują pierwszą szkołę cnót społecznych, które stanowią o życiu i rozwoju samego społeczeństwa" (FC 42).

Prawdziwe zaangażowanie na rzecz promocji rodziny w życiu społecznym nie może ograniczyć się do troski na rzecz zapewnienia rodzinie odpowiednich warunków do wypełnienia jej zadań, lecz powinna prowadzić do uznania podmiotowości rodziny. Dlatego Jan Paweł II podkreśla, że chrześcijanie powinni troszczyć się o rodzinę tak, „aby ona sama stawała się wciąż bardziej aktywnym i odpowiedzialnym promotorem swojego rozwoju i uczestnictwa w życiu społecznym" (ChL 40).

Uznanie zasadniczej i niezastąpionej roli rodziny w życiu społecznym oznacza, że rodzina może i powinna domagać się od całej społeczności, a zwłaszcza od władz państwowych, poszanowania tych praw, które chronią rodzinę, a przez to chronią też społeczeństwo (por. FC 45). Kościół broni praw rodziny w odniesieniu do porządku społecznego formułując „Kartę Praw Rodziny" (por. FC 46), która „ugruntowuje bytowanie rodziny w porządku społeczno-prawnym 'wielkiego' społeczeństwa, a więc przede wszystkim
narodu, z kolei państwa, a także wspólnot międzynarodowych" (List do Rodzin, 17). To poszanowanie praw rodziny i jej podmiotowości oznacza, że ingerencja ze strony społeczności większych powinna odwoływać się do zasady pomocniczości. W imię tej zasady „wszędzie tam, gdzie rodzina jest samowystarczalna, należy ją pozostawić samej sobie; co więcej, interwencjonizm państwowy byłby w takim zakresie szkodliwy, byłby wyrazem nie poszanowania, a deptania praw rodziny. Pomoc państwa zaczyna się dopiero tam, gdzie rodzina naprawdę sama sobie nie wystarcza" (List do Rodzin, 17).

153. Służba rodzinie jest istotnym wezwaniem także dlatego, że rodzina jest powołana do służby życiu, że w rodzinie i dzięki rodzinie możliwa jest w pełni skuteczna obrona życia ludzkiego w obliczu współczesnych zagrożeń. Dotyczy to szczególnie obrony życia nienarodzonych oraz troski o osoby starsze i niepełnosprawne. Rodzina została nazwana przez Jana Pawła II „sanktuarium życia", gdyż jest „miejscem, w którym życie, dar Boga, może w sposób właściwy być przyjęte i chronione... Dlatego rodzina odgrywa decydującą i niezastąpioną rolę w kształtowaniu kultury życia" (EV 92). Ta służba życiu nie zamyka się do jednej rodziny, ale otwiera się poprzez gotowość adopcji na dzieci z innych rodzin, a także na dzieci pozbawione rodziców i opuszczone (por. FC 41).

Służba życiu w rodzinie powinna znajdować wsparcie w całym społeczeństwie i w prawodawstwie państwowym, które powinno stać na straży życia, zwłaszcza życia nienarodzonych. Kościół wzywa wszystkich swoich członków i apeluje do ludzi dobrej woli, by przeciwstawiając się „kulturze śmierci" tworzyli nową „kulturę miłości i życia". Jan Paweł II podkreśla w tym kontekście specjalną odpowiedzialność niektórych chrześcijan: „Chociaż z tytułu swojej misji i odpowiedzialności wszyscy ludzie są wezwani do tego, by uznając osobową godność każdej ludzkiej istoty, bronić jej prawa do życia, to owo zadanie spoczywa w szczególny sposób na niektórych świeckich: rodzicach, wychowawcach, pracownikach służby zdrowia oraz osobach sprawujących władzę gospodarczą i społeczną" (ChL 38).
Służba życiu znajduje swoje przedłużenie w dziele wychowania. Ponieważ rodzina jest „pierwszą szkołą cnót społecznych, wychowanie w rodzinie odgrywa ogromną rolę w kształtowaniu przyszłości społeczeństwa. Rodzice są pierwszymi i głównymi wychowawcami i ich prawo a zarazem obowiązek do wychowywania jest tak istotny, że wyklucza zastępstwo i jest niezbywalny, dlatego nie może być całkowicie przekazany innym, ani przez innych zawłaszczony" (FC 36).

154. Rodzina jest pierwszą, ale nie jedyną ani wyłączną wspólnotą wychowania, konieczna jest współpraca rodziców z innymi czynnikami, zwłaszcza z Kościołem i jego ośrodkami wychowawczymi oraz ze szkołą. Wszyscy ci, którzy wspierają rodzinę w jej odpowiedzialności za wychowanie dzieci niech pamiętają jednak, że „działają poniekąd w imieniu rodziców, w oparciu o ich zgodę, a w pewnej mierze nawet na ich zlecenie" (List do rodzin, 16). Wynika z tego, że „prawo rodziców do wyboru wychowania zgodnego z wyznawaną przez nich wiarą winno być bezwzględnie zabezpieczone" (FC 40).

155. Z racji starzenia się społeczeństw, a także z powodu pokusy marginalizacji społecznej ludzi starszych, chorych i niepełnosprawnych, zaangażowanie społeczne na rzecz rodziny powinno być otwarte na sytuację tych członków naszych społeczności. W kontekście kultury, w której człowiek stary jest postrzegany jako bezużyteczny ciężar, pozostawiany samemu sobie lub spychany na margines, chrześcijanie powinni być otwarci na obecność ludzi starszych w rodzinie lub przynajmniej utrzymywanie z nimi stałego kontaktu, gdy niemożliwe jest wspólne zamieszkanie. To otwarcie „ma fundamentalne znaczenie w kształtowaniu klimatu wzajemnej wymiany i wzbogacającego dialogu między różnymi pokoleniami" (EV 94; por. List do osób w podeszłym wieku, 12 ).

Rodzina stanowi podstawową płaszczyznę chrześcijańskiego zaangażowania społecznego, albowiem zajmuje szczególne miejsce w budowaniu cywilizacji miłości. „Jeśli rodzina pozostaje pierwszą 'drogą Kościoła', trzeba dodać, że drogą Kościoła żyjącego w świecie jest też cywilizacja miłości, i Kościół na tę drogę wzywa same rodziny oraz wszystkie inne społeczności narodowe i międzynarodowe ze względu na rodzinę – i poprzez rodziny. Rodzina bowiem w wielorakim wymiarze zależy od cywilizacji miłości i odnajduje w niej właściwe racje swego bycia rodziną. Jednocześnie rodzina jest centrum i sercem cywilizacji miłości" (List do rodzin, 13).

Praca i życie zawodowe

156. Praca jest powinnością człowieka, ponieważ wszyscy ludzie są wezwani do pracy. Jan Paweł II poucza: „Człowiek powinien pracować zarówno ze względu na nakaz Stwórcy, jak też ze względu na własne człowieczeństwo (...), ze względu na bliźnich, zwłaszcza ze względu na swoją rodzinę, ale także ze względu na społeczeństwo, do którego należy, na naród, którego jest synem czy córką, ze względu na całą rodzinę ludzką" (LE 16). Tak więc moralna powinność pracy ma trzy zasadnicze kręgi odniesienia: do siebie samego (personalistyczny wymiar pracy); do innych ludzi i do społeczności (społeczny wymiar pracy); do Boga – zarówno jako Stwórcy jak i Zbawiciela (religijny wymiar pracy). Wszystkie te wymiary pracy powinny być odczytane w duchu Ewangelii Chrystusowej, a więc jako powołanie dane od Boga. W tym duchu trzeba też odczytywać wszelką zawodową aktywność człowieka. Człowiek powołany do tego, by czynić sobie ziemię poddaną, jest osobą, dlatego jest wezwany, by poprzez pracę objawił się jako ten, kto „panuje" nad światem, a nie jako ktoś przez ten świat opanowany. Z tego wypływa podstawowy wniosek natury etycznej: „O ile prawdą jest, że człowiek jest przeznaczony i powołany do pracy, to nade wszystko praca jest 'dla człowieka', a nie człowiek 'dla pracy'.... Ostatecznie bowiem celem pracy: jakiejkolwiek pracy spełnianej przez człowieka... pozostaje zawsze sam człowiek" (LE 6).

157. Praca ma również wymiar społeczny, gdyż człowiek jest istotą społeczną. Świadomość, że człowiek pracuje z innymi, dla innych i dzięki innym, którzy go do tej pracy przygotowali lub tę pracę umożliwili, rodzi wielkie wezwanie do solidarnego współdziałania. Ta solidarność ludzi pracy jest potrzebna także dlatego, że od strony przedmiotowej istnieje wiele różnych prac i dopiero w ich wzajemnym dopełnianiu się możliwe jest tworzenie dobra wspólnego (LE 8). Nie wystarczy jednakże solidarność jedynie w obrębie wspólnoty zawodowej. Konieczne jest odniesienie do dobra wspólnego w skali całego narodu, a nawet w skali globalnej. Trzeba też tworzyć takie warunki pracy, by możliwa była integracja społeczna w duchu sprawiedliwości i miłości. Uczniowie Chrystusa są tu szczególnie wezwani do
przezwyciężania napięć i konfliktów na drodze dialogu i pojednania.

Religijny wymiar pracy objawia się już w zaproszeniu Stwórcy, aby ludzie czynili sobie ziemię poddaną (por. LE 4 i 25). Jeszcze pełniej ten religijny wymiar pracy objawia się w odniesieniu jej do Chrystusa, który w swoim ziemskim życiu był również człowiekiem pracy i w swoich przypowieściach nieustannie do pracy ludzkiej się odwoływał (LE 26).

Najgłębszy, nadprzyrodzony wymiar pracy człowiek odkrywa jednak dopiero w świetle Chrystusowego krzyża i zmartwychwstania. Odkrywając pracę jako trud należy w w nim widzieć przede wszystkim udział w tajemnicy paschalnej: „Znosząc trud pracy w zjednoczeniu z Chrystusem ukrzyżowanym za nas, człowiek współpracuje w pewien sposób z Synem Bożym w odkupieniu ludzkości" (LE 27). Przez pracę, która jest wyrazem miłości ku Chrystusowi i ludziom, wierni świeccy otwierają się na pełnię Odkupienia, a więc także na nadzieję zmartwychwstania.

158. Pośród licznych kręgów odniesień ludzkiej pracy podstawowe znaczenie ma rodzina. Praca warunkuje bowiem zakładanie rodziny i jej dalszą egzystencję. Rodzina może istnieć i spełniać swe cele dzięki pracy, ale stanowi też „jeden z najważniejszych układów odniesienia, wedle których musi być kształtowany społeczno-etyczny porządek pracy ludzkiej" (LE 10). Praca łączy ludzi, jest siłą budującą wspólnotę. Ma to ogromne znaczenie w budowaniu więzi rodzinnych: „Praca stanowi podstawę kształtowania życia rodzinnego, które jest naturalnym prawem i powołaniem człowieka. Te dwa kręgi wartości – jeden związany z pracą, drugi wynikający z rodzinnego charakteru życia ludzkiego – muszą łączyć się z sobą prawidłowo i prawidłowo wzajemnie się przenikać.... Praca i pracowitość warunkują także cały proces wychowania w rodzinie właśnie z tej racji, że każdy 'staje się człowiekiem' między innymi przez pracę, a owo stawanie się człowiekiem oznacza istotny cel całego procesu wychowania... Rodzina jest bowiem równocześnie wspólnotą, która może istnieć dzięki pracy i jest zarazem pierwszą wewnętrzną szkołą pracy dla każdego człowieka" (LE 10).

159. Szczególną rolę w kształtowaniu ducha miłości w całym życiu społecznym, także poprzez aktywność zawodową, mają do spełnienia kobiety. Kościół pragnie podkreślić najpierw, że „równa godność i odpowiedzialność mężczyzny i kobiety usprawiedliwia w pełni dostęp kobiety do zadań publicznych. Z drugiej strony prawdziwy awans kobiety domaga się także, by wyraźnie była uznana wartość jej zadania macierzyńskiego i rodzinnego w odniesieniu do wszystkich innych zadań publicznych i wszystkich innych zawodów" (FC 23).

Dlatego też Kościół wzywa niestrudzenie do „uznania i poszanowania przez wszystkich niezastąpionej wartości pracy kobiety w domu". Jednocześnie uznając prawo dostępu kobiet do zadań publicznych Kościół przypomina, że „społeczeństwo winno stworzyć takie struktury, aby kobiety zamężne i matki nie były w praktyce zmuszone do pracy poza domem, i aby ich rodziny mogły godnie żyć i rozwijać się pomyślnie, nawet wtedy, gdy kobieta poświęca się całkowicie własnej rodzinie. Należy przeto przezwyciężyć mentalność, według której większy zaszczyt przynosi kobiecie praca poza domem, niż praca w rodzinie" (tamże).

159. W duchu solidarności trzeba też widzieć sens i wartość pracy osób niepełnosprawnych, które nie mogą być dyskryminowane i usuwane na margines życia społecznego, albowiem one „w pełni są podmiotami ludzkimi z należnymi im wrodzonymi, świętymi i nienaruszalnymi prawami, które mimo ograniczeń i cierpień wpisanych w ich ciało i władze, stanowią jednak o szczególnym znaczeniu godności i wielkości człowieka" (LE 22).

Dlatego też do zadań społeczeństwa, zarówno pracodawcy bezpośredniego jak i pośredniego, należy przygotowanie tych osób do pracy oraz „udostępnienie pracy osobom upośledzonym zgodnie z ich możliwościami", aby mogły „egzystować jako pełnosprawny podmiot pracy, pożyteczny i szanowany ze względu na swą ludzką godność" (tamże).

160. Kościół wzywa także do uznania szczególnej godności pracy na roli. Jest to wezwanie bardzo aktualne, albowiem w Diecezji większość ludzi jest ściśle związana z tego typu pracą, a ponadto jest ona wciąż niedoceniana i na różne sposoby lekceważona. Wynika z tego konieczność radykalnych i pilnych zmian w celu przywrócenia rolnikom i rolnictwu właściwego znaczenia jako podstawy zdrowej ekonomii w całokształcie rozwoju wspólnoty społecznej. Sami jednak rolnicy – w duchu samorządności – powinni zatroszczyć się o właściwe uznanie dla swojej pracy.

161. Ponieważ praca jest podstawowym źródłem utrzymania dla pracownika i jego rodziny konieczna jest sprawiedliwa za nią zapłata: „Zapłata, czyli wynagrodzenie za pracę, pozostaje konkretnym środkiem, dzięki któremu ogromna większość ludzi może korzystać z owych dóbr, które są przeznaczone dla powszechnego używania: są to zarówno dobra natury, jak też dobra będące owocem produkcji" (LE 19). Jest to szczególne wezwanie dla katolickich pracodawców, by w duchu sprawiedliwości uczciwie wynagradzali swoich pracowników. Powinni pamiętać, że oprócz samej płacy ważne znaczenie mają różne świadczenia społeczne mające na celu zabezpieczenie życia i zdrowia pracowników, a także ich rodziny. Chodzi tu zarówno o ewentualne wydatki związane z koniecznością leczenia, zwłaszcza w razie
wypadku przy pracy (ubezpieczenia zdrowotne), jak i poszanowanie prawa do odpoczynku, do emerytury i renty. Konieczna jest także troska o miejsce pracy i o procesy produkcji, by nie szkodziły zdrowiu fizycznemu pracowników i nie niszczyły ich zdrowia moralnego.

162. Kościół podkreśla, że pracownicy mają uprawnienia do zrzeszania się, czyli do tworzenia stowarzyszeń lub związków zawodowych mających na celu obronę żywotnych interesów ludzi zatrudnionych w różnych zawodach. Celem związków zawodowych jest obrona żywotnych interesów ludzi pracy – ochrona ich praw: prawa do pracy, sprawiedliwej płacy, odpowiednich warunków pracy, urlopów, zabezpieczeń i ubezpieczeń społecznych itp. Do zadań związków zawodowych należy kontrolowanie zarządzania, podziału dochodu narodowego, by chronić życie gospodarcze przed poważnymi nadużyciami ze szkodą dla dobra wspólnego (por. LE 20). Związki zawodowe domagając się sprawiedliwych warunków
pracy i płacy mogą w pewnych sytuacjach odwołać się do strajku. Należy jednak pamiętać, że strajk jest środkiem ostatecznym. Może być godziwy pod pewnymi warunkami, takimi jak: słuszna przyczyna, brak możliwości załatwienia sporu na drodze dialogu, poważne motywy strajku przewyższające szkody wyrządzone przez strajk oraz istnienie rozsądnej nadziei na zwycięstwo. (por. LE 20).

163. Godność pracy ludzkiej domaga się jednocześnie roztropnego zachowania harmonii pomiędzy pracą i odpoczynkiem: „Ludzka praca nie tylko domaga się odpoczynku 'co siódmy dzień' ale co więcej: nie może polegać na samej tylko eksploatacji ludzkich sił w zewnętrznym działaniu – musi pozostawiać przestrzeń wewnętrzną" (LE 25). Dla wyznawców Chrystusa ten rytm pracy i odpoczynku wpisuje się w przykazanie świętowania niedzieli jako dnia Pańskiego, którego ustanowienie przyczynia się do tego, by wszyscy korzystali z wystarczającego odpoczynku i czasu wolnego, który mogliby poświęcić życiu rodzinnemu, kulturalnemu, społecznemu i religijnemu (por. KKK 2184).

Zadania w dziedzinie kultury i środków społecznej komunikacji

164. Szczególnym polem aktywności ludzkiej jest dziedzina kultury, rozumianej już to jako materialny i duchowy dorobek ludzkości, już to jako zespół materialnych i duchowych wytworów człowieka. Według nauki Kościoła „mianem 'kultury' w sensie ogólnym oznacza się wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i ciała; stara się drogą poznania i pracy poddać sam świat pod swoją władzę; czyni bardziej ludzkim życie społeczne tak w rodzinie, jak i w całej społeczności państwowej przez postęp obyczajów i instytucji; wreszcie w dziełach swoich w ciągu wieków wyraża, przekazuje i zachowuje wielkie doświadczenie duchowe i dążenia na to, aby służyły one postępowi wielu, a nawet całej ludzkości" (KDK 53).

165. Podmiotem i przedmiotem kultury jest ostatecznie człowiek: „Człowiek jest w widzialnym świecie jedynym ontycznym podmiotem kultury; jest też jedynym jej właściwym przedmiotem i celem. Kultura jest tym, przez co człowiek, jako człowiek, staje się coraz bardziej człowiekiem" (Jan Paweł II, W imię przyszłości kultury, OR 1:1980 nr 6 s. 1). Kościół uczy, że kultura tylko wtedy posiada jakąś wartość, gdy sprzyja rozwojowi człowieka, jego doskonaleniu i wyzwoleniu. Wynika z tego wyższość kultury duchowej nad materialną. W dziedzinie kultury najważniejsze jest wychowanie człowieka, czyli to, aby żył w prawdzie, czynił dobro, tworzył, kontemplował piękno oraz poprzez wszystko zmierzał do poznania i
miłowania Boga i drugiego człowieka. Kultura, ubogacona wartościami ewangelicznymi, „stwarza pomiędzy ludźmi właściwą dla nich więź, stanowiąc o międzyludzkim i społecznym charakterze ludzkiego bytowania" (Jan Paweł II, Przem. w UNESCO, 2. 06. 1980). W ten sposób kultura staje się niejako pomostem między pokoleniami, dziedzictwem, które pokolenia sobie przekazują, środkiem i narzędziem społecznej ciągłości.

Ukazując uniwersalne zadania w dziedzinie kultury Kościół w Polsce jest świadom, że w okresie państwa totalitarnego w poważny sposób zostały naruszone chrześcijańskie korzenie polskiej kultury narodowej, a także nastąpiło obniżenie kultury życia osobistego i społecznego. Odrzucenie transcendencji spowodowało pustkę duchową, a w konsekwencji kształtowała się zredukowana wizja człowieka i jego życia. To swoiste okaleczenie jest tym groźniejsze, że zniekształcona hierarchia wartości prowadzi do fascynacji tymi aspektami kultury zachodniej, które raczej wskazują na kryzys cywilizacji o podłożu materialistycznym i skrajnie liberalnym.

166. W obliczu różnych przejawów kryzysu kultury Kościół powinien podejmować próby ewangelizacji kultury, otwierając się także na różne środowiska ludzi kultury i sztuki. Na pochwałę i promocję w środowiskach chrześcijańskich zasługują ci twórcy, którzy swój talent artystyczny łączą z głęboką inspiracją wiary. Zarówno duchowni jak i świeccy powinni angażować się także w działalność lokalnych instytucji kulturalnych pozakościelnych, takich jak: muzea, domy kultury, biblioteki, galerie sztuki, zespoły artystyczne i prowadzić z nimi dialog, współpracować z twórcami kultury, oddziaływać na ich formację duchową tak, by jak najowocniej mogli służyć Kościołowi i ojczyźnie. Winni oni nade wszystko wnosić w kulturę tej wspólnoty, w której żyją, wartości ewangeliczne, tak aby one ją modyfikowały i
skutecznie przekształcały, czyniąc ją chrześcijańską.

167. Uczestnictwo w życiu społecznym, w budowaniu świata, w tworzeniu kultury jest nie do pomyślenia bez komunikacji społecznej. Wprawdzie na tę komunikację składają się niezliczone relacje międzyosobowe oparte na prawdzie i miłości, ale współcześnie szczególną rolę w tej dziedzinie odgrywają różne środki – nade wszystko takie jak prasa, radio, telewizja, sieci komputerowe i inne środki audiowizualne – nazywane środkami komunikacji społecznej. Rosnący w dzisiejszym świecie wpływ środków społecznej komunikacji na całość życia społecznego sprawia, że są one niekiedy nazywane „czwartą władzą" (obok ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej).

Komunikacja społeczna jest czymś więcej niż tylko przekazem określonych informacji i nie ma nigdy charakteru jednostronnego. Chodzi bowiem o wzajemne relacje międzyludzkie oparte na prawdzie i miłości i prowadzące do tworzenia wspólnoty. Jedną z istotnych cech współczesnej komunikacji społecznej jest jej masowy charakter. Dostęp do środków tej komunikacji, zasięg ich oddziaływania – zwłaszcza radia, telewizji i sieci komputerowej (internetu), a po części także prasy – jest coraz powszechniejszy i nie pozostaje bez wpływu na całość życia społecznego, a także na poglądy i postawy ludzkie. Rozwój współczesnej cywilizacji i kultury charakteryzuje się przejściem od relacji interpersonalnych w dziedzinie
przekazu informacji i komunikacji międzyludzkiej ku masowym sposobom komunikowania się w szerokiej perspektywie życia społecznego i to w skali globalnej. Wprawdzie istnieje stały postęp technologiczny w dziedzinie udoskonalania środków przekazu, ale nie można tego jednak utożsamiać z rozwojem samej komunikacji społecznej. Nowe technologie, zwłaszcza w dziedzinie łączności satelitarnej i rozwoju sieci komputerowej, przynoszą wciąż nowe sposoby wyrażania ludzkiej myśli i docierania z tym do człowieka, ale niekoniecznie budują prawdziwą międzyludzką solidarność. Trzeba przy tym pamiętać, że w systemie
komunikacji masowej nadawca to nie tyle określona osoba, co raczej pewna struktura społeczna lub organizacja. W tej sytuacji trudno odróżnić prawdziwego dysponenta od tego, kto konkretnie dane informacje przekazuje. Wówczas ogromną rolę mogą odgrywać właściciele (udziałowcy) środków komunikacji społecznej oraz różne grupy nacisku, które niekoniecznie działają w sposób jawny. Dlatego Kościół opowiada się za prawdziwym uspołecznieniem tych środków tak, by stały się one prawdziwie „środkami komunikacji społecznej", a nie tylko jednostronnymi „środkami masowego przekazu". Postulat
uspołecznienia środków komunikacji może być odczytany w dwu kierunkach. Z jednej strony chodzi o poszerzenie zarządzania tymi środkami mającymi charakter publiczny, aby były reprezentowane jak najszersze kręgi społeczne oraz by możliwe było szersze udostępnianie tych środków (szczególnie w skali lokalnej) różnym grupom społecznym. Z drugiej strony istnieje konieczność kontroli społecznej i odpowiedzialności przed społeczeństwem oraz konieczność odrzucenia wszelkiego monopolu w dziedzinie przekazu społecznego.

168. W chrześcijańskim podejściu do tych środków trzeba unikać dwu skrajności. nie powinno się całkowicie odrzucać i potępiać środków komunikacji w przekonaniu, że to one są przyczyną wszelkiego zła społecznego i demoralizacji. Z drugiej strony nie powinno się przyjmować tych środków w sposób bezkrytyczny, albowiem przy dzisiejszym zachwianiu prawdy w życiu społecznym, gdy efektywność zajmuje miejsce wartości, niewłaściwe wykorzystanie środków, jak również niewłaściwe z nich korzystanie, może przynieść ogromne szkody konkretnym osobom i całym społecznościom. Kościół stale wskazuje na ambiwalentny charakter środków społecznego przekazu. Środki te, właściwie użyte, oddają
rodzajowi ludzkiemu wielką przysługę, ponieważ mogą przyczyniać się do odprężenia i ubogacenia ducha oraz do szerzenia i umacniania Królestwa Bożego. Mogą też przyczyniać się do poznawania wydarzeń i do bardzo szybkiego i szerokiego rozpowszechniania się sposobów myślenia i odczuwania, wywołując wiele łańcuchowych reakcji (por. KDK 6), co nie zawsze pozytywnie wpływa na opinię społeczną. Mają one bowiem ogromny wpływ na współczesną zmianę mentalności, poglądów oraz instytucji, a więc całego życia społecznego, albowiem przez samo swoje działanie wytwarzają stopniowo pewien nowy rodzaj panowania nad ludźmi.

169. Kościół w wypełnianiu swej misji potrzebuje środków społecznej komunikacji, bo potrzebuje słowa i obrazu, aby głosić Ewangelię i dawać o niej świadectwo. Dlatego też Kościół domaga się z jednej strony szerszego dostępu do publicznych środków komunikacji społecznej, z drugiej – zachęca swoich wyznawców do współtworzenia katolickiej prasy i mediów elektronicznych tak na szczeblu lokalnym jak i ogólnokrajowym. Jednocześnie Kościół chce współpracować ze wszystkimi, którzy współtworzą szeroko rozumiane „ścieżki" komunikacji społecznej w duchu dialogu opartego na prawdzie i miłości.

W życiu społecznym doszło dzisiaj do pewnego rodzaju „ubóstwienia" środków przekazu. Chodzi tu nie tyle o to, co te środki przekazują, ale o sam fakt, że ludzie poddając się ich urokowi potrafią wyłączyć się z życia rodzinnego i społecznego, przestają się duchowo rozwijać. Nie wolno więc lekceważyć skutków spowodowanych przez same środki przekazu. Najbardziej jest to może widoczne w tzw. „chorobie telewizyjnej" i „chorobie komputerowej" w odniesieniu do dzieci. Trzeba więc widzieć „narkotyzujący" wpływ niektórych środków przekazu, niezależnie nawet od treści tego przekazu (np. video, gry komputerowe, itp.).

Zabierają one coraz więcej czasu na niekorzyść relacji międzyludzkich i chociaż mają na celu komunikację międzyludzką, to bardzo często tę komunikację utrudniają, a nawet uniemożliwiają. Negatywny wpływ środków społecznej komunikacji wiąże się jednak nade wszystko z pokusą manipulacji ze strony tych, którzy nimi dysponują. Wówczas przestaje liczyć się obowiązek służby prawdzie i innym wartościom ludzkim, a jedynym celem staje się chęć zawładnięcia odbiorcami z naruszeniem ich osobowej godności. Można mówić dzisiaj o swoistej „alienacji społecznej" poprzez kłamstwo, półprawdę, poprzez wielorakie mechanizmy manipulacji. Manipulacja w środkach komunikacji społecznej – odwołując się do różnych mechanizmów – prowadzi do zagubienia człowieka i pełnej prawdy o jego życiu.
Niebezpieczny jest tutaj już sam nadmiar, zalew (powódź) informacji, w których współczesny człowiek gubi się i nie zawsze rozpoznaje prawdziwie swoją tożsamość i swoje konkretne zadania. Ponadto położenie nacisku na masowość przekazu prowadzi do ogromnego spłycenia informacji, przez co jej przekaz bardziej staje się plotką niż prawdziwą informacją (zbanalizowanie informacji). Prowadzi to do bardzo niebezpiecznego zaniku istotnego kryterium oceny komunikacji, czyli rozróżnienia na „prawdziwe – fałszywe". Dysponentom środków komunikacji nie tyle zależy na prawdzie, co na skuteczności swego przekazu. Wiąże się to z faktem, że środki społecznej komunikacji są dzisiaj znakiem ogromnej władzy
jednych nad drugimi.

Współczesny kryzys komunikacji społecznej wyraża się najbardziej w jej komercjalizacji i upolitycznieniu (ideologizacji). Sprowadzenie wszystkiego do praw rynku doprowadziło do potraktowania środków komunikacji społecznej jedynie jako narzędzia ekonomicznego zysku. Kategoria korzyści finansowej stała się miarą dobra w środkach przekazu, stąd też mają one dzisiaj za zadanie nie tyle tworzenie relacji międzyosobowych opartych na prawdzie i miłości, co raczej stają się okazją do "zarobienia" pieniędzy.
Natomiast upolitycznienie środków przekazu wiąże się z próbą zapanowania nad społeczeństwem określonych grup nacisku, partii politycznych, zwolenników określonych ideologii. Cechą charakterystyczną tego zjawiska jest fakt, że takiej dominacji może dokonywać bardzo niewielka grupa ludzi, która w normalnych warunkach demokratycznych miałaby w zasadzie ograniczony zasięg wpływu na życie społeczno-polityczne. Tymczasem zawłaszczenie przez nią dostępu do środków komunikacji, często z jednoczesnym uniemożliwieniem takiego dostępu innym ugrupowaniom politycznym, czy też ludziom inaczej myślącym sprawia, że taka grupa społeczna może uprawiać swoisty „rząd dusz".

170. W tej sytuacji należy wskazywać, że najwłaściwszym i najpełniejszym sposobem komunikacji społecznej jest komunikacja oparta na ukazywaniu wartości ludzkich, w której celem jest sam człowiek, jego rozwój, jego prawdziwe dobro, zawsze w odniesieniu do prawdziwej, obiektywnej hierarchii wartości. Chrześcijańska wizja komunikacji wskazuje na "wspólny mianownik" porozumienia między ludźmi i budowania wspólnoty, jakim jest człowiek widziany w prawdzie i miłości. Prawda w miłości i miłość w prawdzie – to jedyna droga, aby stworzyć uniwersalny „język" komunikacji. Odpowiedzialność za ten język komunikacji w duchu prawdy i miłości spoczywa nade wszystko na tych, którzy współtworzą
środki społecznej komunikacji jako dysponenci oraz pracownicy. Praca w różnego rodzaju środkach komunikacji społecznej, nade wszystko praca dziennikarzy i autorów programów, powinna być traktowana jako rodzaj powołania. Jest to zawsze powołanie w służbie prawdy i miłości, albowiem na tym fundamencie możliwe jest budowanie ładu moralnego i porozumienia społecznego jako istotnych warunków w tworzeniu wspólnoty międzyludzkiej.

Zarówno twórcy jak i odbiorcy środków komunikacji społecznej powinni mieć świadomość szczególnej roli prawdy w komunikacji społecznej: jest ona przecież podstawowym (choć nie jedynym) warunkiem nawiązania relacji międzyludzkich na poziomie osobowym. Stąd obowiązek prawdy w życiu społecznym wynika z obowiązku miłości względem osoby ludzkiej i wobec wspólnoty. Prawda w życiu społecznym rodzi zaufanie, a bez zaufania pełna komunikacja międzyludzka jest niemożliwa. Dlatego też ci, którzy pracują w środkach społecznego przekazu i ci, którzy nimi się posługują, powinni być sługami
prawdy.

Szczerość i obiektywizm w głoszeniu prawdy domagają się odwagi od dziennikarzy i innych pracowników środków społecznej komunikacji. Człowiek niekiedy boi się prawdy, gdyż rodzi ona zobowiązanie i wymaganie. Lęk przed przyjęciem pełnej prawdy może prowadzić do autocenzury, do „tłumienia" prawdy w swym sumieniu, do różnych mechanizmów „ucieczki" od prawdy i wyszukiwania „mechanizmów obrony". Ten lęk jest obecny nie tylko w społeczeństwach rządzonych totalitarnie, ale może dotyczyć również
sytuacji, kiedy pewne „prawdy" stają się modne, a inne – nie. Wówczas dziennikarze łatwo stają się rzecznikami tego, co modne a nie tego, co prawdziwe.

Konieczność odrzucenia kłamstwa i oddanie się na służbę prawdzie łączy się w posłannictwie środków społecznej komunikacji z obowiązkiem wierności. Ta wierność opiera się zarówno na umiłowaniu prawdy, jak i na umiłowaniu człowieka (wspólnoty), z którym wchodzi się w relacje międzyosobowe. Ta postawa wierności może sprawić, że w komunikacji społecznej będzie rodzić się wzajemne zaufanie. Dotrzymanie słowa, spełnienie obietnicy, trwanie przy prawdzie, odważne prostowanie kłamstw i wyjaśnianie półprawd,
odrzucenie hipokryzji – to różne postawy, w których wyraża się wierność wobec Boga, wobec drugiego człowieka oraz wierność wobec siebie samego. Każde naruszenie wierności jest jednocześnie zdradą miłości i prawdy.

Podstawowym obowiązkiem dziennikarzy i innych pracowników środków społecznej komunikacji jest służba na rzecz dobra wspólnego całego społeczeństwa w duchu prawdy i wolności, sprawiedliwości i miłości. Oznacza to stałe dążenie do obiektywizmu, odrzucenie pokusy posługiwania się kłamstwem, poszanowanie dobrego imienia zarówno ludzi jak i instytucji (np. Kościoła). Dokonując selekcji i interpretacji faktów przeznaczonych do rozpowszechniania powinni strzec się tendencyjności i zwracać uwagę na obiektywność danych. Jednocześnie mając dostęp do różnych informacji – z racji spełniania swego zawodu – powinni pamiętać, że nie wszystko nadaje się w sposób godziwy do publikacji, gdyż może to naruszać prawa innych osób lub stanowić naruszenie tajemnicy zawodowej. Powinni oni
łączyć szybkość, jasność, dokładność i umiejętność wykorzystania wiadomości z dyskrecją, umiarem oraz uczciwością, unikając taniej "sensacyjności" i pogoni za zyskiem osobistym. Te wszystkie postulaty pod adresem ludzi pracujących w środkach społecznej komunikacji ostatecznie streszczają się w tym, by szanowali oni podmiotowość odbiorców, uznając i szanując ich świat wartości.

171. Odpowiedzialność za ostateczny kształt komunikacji społecznej spoczywa także na odbiorcach (widzach, słuchaczach, czytelnikach) środków komunikacji społecznej. W duchu odpowiedzialności za siebie i innych (zwłaszcza dzieci i młodzież) nie mogą oni stać się jedynie biernymi odbiorcami wszystkiego, co jest im proponowane w środkach społecznej komunikacji. Pierwszym warunkiem takiej postawy jest umiejętność wyboru czytanych, słuchanych i oglądanych treści. Powinni też rozważyć, jak podawane informacje odnoszą się do uznawanego przez nich porządku moralnego, na ile są zgodne z przyjętymi normami moralnymi. Powinni ponadto konfrontować (porównywać) odbierane wiadomości z
informacjami płynącymi z innych źródeł. W pewnych przypadkach mają obowiązek wyrażenia swojego sprzeciwu czy dezaprobaty wobec konkretnych działań pracowników środków komunikacji, zawsze jednak w duchu dialogu i odpowiedzialności za dobro wspólne. Nie powinno się udzielać własnego poparcia i pieniędzy tym środkom informacji, które przekazują wiadomości szkodliwe, odwrotnie – powinno się wspierać te, które są naprawdę środkami komunikacji społecznej. Katolicy świeccy – zwłaszcza jako rodzice – powinni tworzyć i uczestniczyć w różnych stowarzyszeniach i komitetach, które mają na celu obronę praw odbiorców środków informacji i ułatwiać ich kontrolę.

Uczestnictwo w życiu społeczno-ekonomicznym

172.
Kościół wzywając swoich wiernych do uczestnictwa w życiu społeczno-ekonomicznym i do przyjęcia odpowiedzialności za tę płaszczyznę życia społecznego wskazuje na godność osoby ludzkiej i troskę o dobro wspólne jako podstawowe wyznaczniki oceny tego zaangażowania. Zaangażowanie to jest prawem i obowiązkiem każdego człowieka – co powinna uznać władza państwowa (por. KDK 63, 65). „Celem gospodarki jest służenie ludziom, ich potrzebom materialnym, a także potrzebom ich życia moralnego, duchowego i religijnego. Ruch gospodarczy powinien rozwijać się wedle własnych metod i praw, ale w granicach porządku moralnego" (KDK 64; por. RH 16).

Kościół nie proponuje jakiegoś gotowego systemu ekonomicznego, nie wskazuje też na tzw. „trzecią drogę" pomiędzy liberalizmem a socjalizmem, lecz stara się oceniać istniejące systemy i ukazywać ich możliwości nie tylko w zapewnieniu godziwych warunków materialnych członkom społeczności, lecz także od strony poszanowania podstawowych praw człowieka. Kościół wskazywał wielokrotnie na tzw. „antropologiczny błąd" socjalizmu, gdyż system ten – zwłaszcza w swej skrajnej kolektywistyczno - totalitarnej formie – nie odpowiada naturze ludzkiej. Kościół odnosi się także krytycznie do systemu liberalnego kapitalizmu, dostrzegając wprawdzie jego możliwości, także reformowalność tego systemu, ale uznaje jednocześnie, że fundamentalną wadą tego systemu – raczej pogłębiającą się w miarę rozwoju
– jest jego filozofia liberalna będąca nie tylko filozofią ekonomiczną, ale też filozofią życia przeczącą wymiarowi transcendentnemu, co w skrajnej postaci prowadzi do materializmu, konsumizmu i egoizmu.
173. Poszukując dróg kształtowania właściwego systemu społeczno-ekonomicznego chrześcijanie powinni odwołać się do znamiennych słów Jana Pawła II: „Czy można powiedzieć, że klęska komunizmu oznacza zwycięstwo kapitalizmu jako systemu społecznego i że ku niemu winny zmierzać Kraje, które podejmują dzieło przebudowy gospodarczej i społecznej? ...Odpowiedź jest oczywiście złożona. Jeśli mianem 'kapitalizmu' określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z
pewnością odpowiedzieć twierdząco... Ale jeśli przez 'kapitalizm' rozumie się system, w którym wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego, wprzęgającego ją w służbę integralnej wolności ludzkiej i traktującego jako szczególny wymiar tejże wolności, która ma przede wszystkim charakter etyczny i religijny, to wówczas odpowiedź jest zdecydowanie przecząca" (CA 42).

174. Religijne zaangażowanie w życie ekonomiczne powinno być nacechowane przestrzeganiem i realizowaniem zasad odpowiedzialności, uczestnictwa, twórczości i przedsiębiorczości. Zaangażowanie to należy postrzegać w trzech aspektach: personalistycznym, interpersonalnym i społecznym. W ocenie aktywności społeczno-gospodarczej nie wolno zapominać, że „Bóg przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów, tak aby dobra stworzone dochodziły do wszystkich w słusznej mierze – w duchu sprawiedliwości, której towarzyszy miłość" (KDK 69). Tak sformułowana
zasada powszechnego przeznaczenia dóbr nie sprzeciwia się moralnemu zaakceptowaniu własności prywatnej. Sobór Watykański II stwierdza, iż własność prywatna stanowi konieczną płaszczyznę i warunek wolności osobistej, rodzinnej i obywatelskiej (por. KDK 71). Własność prywatna i społeczna powinny wzajemnie uzupełniać się. Człowiek ma prawo do własności prywatnej, ma prawo i obowiązek do uczestnictwa w życiu społecznym, wynika stąd też obowiązek świadczenia ze swej własności na rzecz dobra wspólnego.

175. Nowoczesna gospodarka rynkowa jest ukierunkowana na ciągły rozwój i polepszanie sytuacji życiowej ludzi, co urzeczywistnia się poprzez pracę poszczególnych członków społeczności. Jednak dla urzeczywistniania takiej sytuacji należy zapewnić warunki rozwoju. Tworzenie takich warunków musi odbywać się przy współpracy różnych sił działających na rzecz rozwoju. Szczególnie należy zwrócić tu uwagę na ograniczenie marnotrawstwa zasobów środowiskowych ze względu na ich skończoność i powszechne przeznaczenie. Nowoczesna i coraz doskonalsza technologia będąca wynikiem rozwoju gospodarczego powinna ostatecznie służyć człowiekowi i jego naturalnemu środowisku (por. CA 52).
Chrześcijanie powinni w odpowiedzialny sposób przyjąć dary otrzymane od Stwórcy, rozwinąć je i przekazać następnym pokoleniom. Stąd też konieczne jest kształtowanie „świadomości ekologicznej".
U podstaw etyki ekologicznej leży zrozumienie miejsca człowieka w dziele stworzenia. Człowiek jest współpracownikiem Boga i nie może samowolnie rozporządzać ziemią, podporządkowując ją bezwzględnie własnej woli. Człowiek postępujący wbrew tej zasadzie w końcu „prowokuje bunt natury, raczej przez niego tyranizowanej niż rządzonej" (CA 37, por. SRS 34). Wyznawcy Chrystusa powinni przyjmować postawę bezinteresowności, szlachetności i wrażliwości wobec piękna i harmonii naturalnego
środowiska człowieka, postawę, która pozwala odczytywać w rzeczach widzialnych przesłanie niewidzialnego Stwórcy (por. CA 37).

176. Troska o środowisko naturalne w duchu odpowiedzialności za człowieka i jego życie została nam w szczególny sposób powierzona przez Jana Pawła II podczas Jego nawiedzenia Zamościa 12 czerwca 1999 r. W kontekście współczesnych postaw ludzkich, które są przejawem braku poszanowania praw natury i zaniku poczucia wartości życia Ojciec święty wzywa nas do poszanowania prawa, które zostało wpisane w naturę przez Boga: „To prawo wyznacza pewien wewnętrzny porządek, który człowiek zastaje i który powinien zachować. Wszelkie działanie, które sprzeciwia się temu porządkowi, nieuchronnie uderza w samego człowieka". Papież dodaje równocześnie, że ochrona środowiska naturalnego jest ściśle
złączona z obroną życia ludzkiego: „Jak można skutecznie stawać w obronie przyrody, jeśli usprawiedliwiane są działania bezpośrednio godzące w samo serce stworzenia, jakim jest istnienie człowieka? Czy można przeciwstawiać się niszczeniu świata, jeśli w imię dobrobytu i wygody dopuszcza się zagładę nie narodzonych, prowokowaną śmierć starych i chorych, a w imię postępu prowadzone są niedopuszczalne zabiegi i manipulacje już u początków życia ludzkiego? Gdy dobro nauki albo interesy ekonomiczne biorą górę nad dobrem osoby, a nawet całych społeczności, wówczas zniszczenia powodowane w środowisku są znakiem prawdziwej pogardy dla człowieka" (Przemówienie 12.06.1999, 4).

177. Kościół w Polsce – w trosce o dobro wspólne – zwraca szczególną uwagę na istniejące aktualnie patologie w życiu społeczno-gospodarczym. Jednocześnie przestrzega przed nimi i zachęca do ich zwalczania. Jedną z głównych patologii jest występująca w gospodarce szara strefa i narastające zjawisko korupcji. Zjawiska te powstają i rozwijają się szczególnie w wyniku słabości systemu społeczno - gospodarczego, przejawiającej się między innymi w chaosie powstałym na płaszczyźnie ustawodawczej i wykonawczej. Innym problemem jest zagubienie człowieka w nowym systemie gospodarczym, przejawiające się w kryzysie osobowości. Należy też wskazywać na słabość organizacji społeczno - gospodarczych i słabe ich upowszechnienie, co dla większości ludzi oznacza niemożność uczestnictwa w forum wymiany myśli i doświadczeń służących właściwie pojętemu rozwojowi. W końcu Kościół winien nieustannie przestrzegać przed kryzysem postaw etycznych, tak potrzebnych do utrzymania kierunku przemian i osiągnięcia celu. Należy zwrócić uwagę nade wszystko na właściwe używanie wolności oraz kultywowanie i rozwój cnót fundamentalnych dla życia społeczno-gospodarczego.

Pośród wyzwań na płaszczyźnie życia społeczno-gospodarczego na szczególną uwagę zasługuje problem bezrobocia. Nie do Kościoła należy rozwiązywanie tej kwestii poprzez tworzenie odpowiednich mechanizmów ekonomicznych i politycznych. Niemniej Kościół nie może nie włączyć się w przemianę losu osobistego i poszukiwania miejsca w życiu społecznym dla tych, którzy pozbawieni są pracy. Wśród licznych podejmowanych działań nie może zabraknąć pomocy charytatywnej oraz troski o duchowy wymiar egzystencji bezrobotnych.

Uczestnictwo w życiu politycznym

178. Troska o dobro wspólne w życiu społecznym domaga się od każdego człowieka zaangażowania w działalność społeczno-polityczną. Wypełnienie Bożego nakazu „czyńcie sobie ziemię poddaną" (por. Rdz 1,28) wiąże się nie tylko z panowaniem człowieka nad stworzeniem, ale obejmuje ono także wszelkie jego działanie związane z organizowaniem współżycia ludzkiego, tak by powstały warunki coraz bardziej odpowiadające naturze człowieka: „Pismo Święte mówi nam nieustannie o czynnym zaangażowaniu na rzecz brata i wymaga współodpowiedzialności, która powinna obejmować wszystkich ludzi. Wymaganie to nie ogranicza się do własnej rodziny, ani nawet Narodu czy Państwa, lecz obejmuje według pewnego porządku całą ludzkość, tak że dla nikogo los innych członków ludzkiej rodziny nie może być obojętny" (CA 51). Nawet jeśli Ewangelia nie mówi wprost o zaangażowaniu politycznym, to jednak dla chrześcijan nauka Jezusa Chrystusa i Jego postawa stanowi zawsze ważny punkt odniesienia. Jezus nakazuje Piotrowi uiścić wymagany podatek świątynny (Mt 17, 24-26), a w odpowiedzi na pytanie o zasadność płacenia podatków okupantowi posługuje się rzymską monetą z podobizną cezara wskazując na istnienie obok duchowego także ziemskiego porządku: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22, 21). Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże nosi na sobie
dwojakiego rodzaju podobiznę, oprócz tej boskiej także i doczesną, ziemską i dlatego nie może on dystansować się od spraw ziemskich, a do nich należy też i polityczne zaangażowanie, które zostało powierzone ludziom świeckim. To właśnie ich zadaniem jest ulepszenie porządku doczesnego przez „przepojenie zmysłem chrześcijańskim nie tylko obyczajów i świadomości, ale również prawa i struktury społeczności świeckiej" (PP 6).

179. Podstawowym kryterium polityki uprawianej na rzecz osoby i społeczeństwa jest dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka, dobra, które jest dane i które gwarantuje, że jego przyjęcie jest sprawą wolnego i odpowiedzialnego wyboru poszczególnych osób czy stowarzyszeń (por. ChL 42). Wspólnota polityczna istnieje więc dla dobra wspólnego, w którym znajduje ona pełne uzasadnienie i sens, i z którego bierze swoje pierwotne i sobie właściwe prawo (por. KDK 74).
Zgodnie ze społeczną naturą człowieka, dobro każdego pozostaje w sposób konieczny w relacji z dobrem wspólnym i może być określone jedynie w odniesieniu do osoby ludzkiej (por. KKK 1905). Przez dobro wspólne należy rozumieć sumę warunków życia społecznego, jakie bądź zrzeszeniom, bądź poszczególnym członkom społeczeństwa pozwalają osiągnąć pełniej i łatwiej własną doskonałość. Dobro wspólne odnosi się do życia wszystkich. Od każdego domaga się roztropności, a szczególnie od tych, którym zostało powierzone sprawowanie władzy (por. KKK 1906). Na to dobro składają się trzy istotne elementy.

Najpierw zakłada ono poszanowanie osoby jako takiej i dlatego w imię dobra wspólnego władze publiczne są zobowiązane do poszanowania podstawowych i niezbywalnych praw osoby ludzkiej takich jak: prawo do postępowania według słusznej normy własnego sumienia, do ochrony życia prywatnego oraz do sprawiedliwej wolności także w dziedzinie religijnej (por. KKK 1907). Po drugie – dobro wspólne domaga się dobrobytu społecznego i rozwoju społeczności. Władza świecka winna więc zapewnić każdemu człowiekowi to, czego potrzebuje on do prowadzenia życia prawdziwie ludzkiego: wyżywienie, odzież, opiekę zdrowotną, pracę, wychowanie i kulturę, odpowiednią informację, prawo do założenia rodziny itd. (por. KKK 1908). Trzeci element dobra wspólnego stanowi wreszcie pokój, czyli trwałość i bezpieczeństwo sprawiedliwego porządku. Tak więc wymaga ono, by władza przy użyciu godziwych środków zapewniała bezpieczeństwo społeczności i jej członkom (por. KKK 1909).

Odwołując się do pełnej wizji dobra wspólnego można lepiej zrozumieć, na czym powinno polegać zaangażowanie chrześcijan w życie polityczne, a także jasną się staje chrześcijańska wizja państwa, które jawi się jako polityczna wspólnota, gwarantująca obronę dobra wspólnego. Do państwa bowiem należy obrona i popieranie dobra wspólnego społeczności cywilnej, obywateli i instytucji pośrednich (por. KKK 1910).

180. Katolik świecki żyjąc w określonej społeczności powinien angażować się w działania mające na celu dobro wspólne społeczeństwa i wchodzić w różne układy solidarności z konkretnymi ludźmi oraz przyczyniać się do powstania takich struktur, które pomagają w przezwyciężaniu różnych sił bezładu działających przeciwko człowiekowi. Świeccy mają obowiązek politycznego zaangażowania się w najściślejszym tego słowa znaczeniu. Może ono polegać na uczestnictwie w wyborach lub zajęciu specjalnych pozycji społecznych w zależności od ideologii, oceny rzeczywistości społecznej i pod warunkiem, że te rozwiązania pozostają zgodne z normami moralnymi i godnością chrześcijanina. Udział w wyborach samorządowych i ogólnopaństwowych jest obowiązkiem chrześcijanina w duchu odpowiedzialności za przyszłe losy Narodu i Państwa.

Polityka w ramach partii politycznych jest całkowicie domeną świeckich. Do nich należy zadanie formowania partii politycznych, stowarzyszeń, ugrupowań oraz opracowania programów i odpowiednich taktyk dla osiągnięcia wyznaczonych sobie uprawnionych celów. Bezpośrednia działalność polityczna nie może być oczywiście terenem zaangażowania wszystkich obywateli. Sobór Watykański II podkreśla, że do tej formy aktywności publicznej powołani są „ci, którzy posiadają talent do działalności politycznej lub mogą się do niej nadać a jest to sztuka trudna i zarazem wielce szlachetna" (KDK 75). Wierni świeccy nie powinni dystansować się od czynnego w nim udziału, gdyż „nie mogą zrezygnować z udziału w polityce, czyli różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra... Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych" (ChL 42).

181. Wierni świeccy swą działalność polityczną powinni postrzegać jako służbę, a nie jedynie jako jedną z form budowania własnej kariery (por. KDK 75). Duch służby, którym winna być przeniknięta polityczna działalność chrześcijan decyduje o jej moralnej wartości pobudzając do „przezwyciężenia takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystanie dóbr publicznych do wzbogacania niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowania dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę" (ChL 42). Chrześcijanin uczestniczący w duchu wiary w działalności politycznej rozumianej jako służba dla drugich, nie może sprzyjać doktrynom, które bądź zasadniczo, bądź w głównych punktach przeciwstawiają się jego wierze i jego koncepcji człowieka. Nie powinien też brać udziału ani też popierać programów takich partii, które godzą w naukę Kościoła.
Działalność polityczna ukierunkowana na rzecz osoby i społeczeństwa powinna przyjmować jako stały kierunek postępowania obronę i promocję sprawiedliwości, rozumianej jako cnota, w której wszyscy winni być wychowani i jako siła moralna, wspierająca zaangażowanie na rzecz praw i obowiązków każdego i wszystkich, mając za podstawę osobistą godność ludzkiej istoty. Stylem oraz narzędziem polityki, która chce dążyć do prawdziwego rozwoju człowieka jest solidarność. Ta zaś wymaga czynnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu politycznym wszystkich i każdego obywatela oraz rozmaitych grup, związków zawodowych, partii. Owocem solidarnej polityki, przez wszystkich tak bardzo upragnionym, lecz jeszcze wciąż niedojrzałym, jest pokój. Świeckim nie wolno traktować obojętnie, biernie i z dystansem tego wszystkiego, co jest z pokojem sprzeczne lub mu zagraża (por. ChL 42).

182. Jest sprawą doniosłą, żeby zwłaszcza w społeczeństwach pluralistycznych doceniono właściwy stosunek miedzy wspólnotą polityczną a Kościołem, i by jasno rozróżniano to, co czynią wierni świeccy, czy to poszczególni, czy też stowarzyszeni, we własnym imieniu jako obywatele kierujący się głosem sumienia chrześcijańskiego, od tego, co czynią wraz ze swymi pasterzami w imieniu Kościoła (por. KDK 76). Kościół nie zamyka bynajmniej oczu na niebezpieczeństwo fanatyzmu czy fundamentalizmu tych ludzi, którzy w imię ideologii uważającej się za naukową albo religijną czują się uprawnieni do narzucania innym własnej koncepcji prawdy i dobra. Prawda chrześcijańska do tej kategorii nie należy. Nie będąc
ideologią, wiara chrześcijańska nie sądzi, by mogła ująć w sztywny schemat tak bardzo różnorodną rzeczywistość społeczno-polityczną i uznaje, że życie ludzkie w historii realizuje się na różne sposoby, które bynajmniej nie są doskonałe (por. CA 46).

Kościół respektuje słuszną autonomię porządku politycznego, w tym także demokratycznego i nie ma tytułu do opowiadania się za takim albo innym rozwiązaniem instytucjonalnym czy konstytucyjnym. Wkład, który w ów porządek wnosi, polega na takim zrozumieniu godności osoby, jakie w całej pełni objawia tajemnica Słowa Wcielonego (por. CA 47). Tak więc życie wspólnoty politycznej posiada właściwą sobie autonomię (por. KDK 36), ale nie może ona być jednak rozumiana jako niezależność od zasad moralnych. Polityka pozbawiona podłoża zdrowych zasad moralnych musi prowadzić do degeneracji w życiu społecznym, do pogwałcenia godności i praw osoby ludzkiej. Należy przywrócić polityce znamię służby. Polityka godna tego imienia winna być rzeczywistą służbą człowiekowi i społeczeństwu, nie zaś jakąś bezwzględną walką o władzę, czy też egoistycznym szukaniem własnych partykularnych interesów. Apostoł Paweł zachęca: „Miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie" (Ga 5, 13) oraz „niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego" (1 Kor 10, 24).

183. Wszyscy uczestniczący w życiu społecznym powinni być głęboko przekonani, że nie ma takiej dziedziny tego życia, która nie byłaby im dana i zarazem zadana. Chrystus posyła swoich uczniów, aby w świecie byli Jego świadkami w duchu wiary, nadziei i miłości, aby urzeczywistniali w świecie Boży plan miłości. Wyraża tę perspektywę Jan Paweł II, kiedy wzywa nas, swoich Rodaków: „Jesteśmy zatem wezwani do budowania przyszłości opartej na miłości Boga i bliźniego. Do budowania 'cywilizacji miłości'. Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają. Przyszłości nie da się zbudować bez odniesienia do źródła wszelkiej miłości, jakim jest Bóg, który 'tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne' (J 3,16)" (Jan Paweł II, Homilia w Sopocie, 5.06.1999).